Pierwsze interpretacje GIP pokazują, że przy ocenie umowy warto rozdzielić dwa momenty: swobodę przed przyjęciem zadania oraz sposób pracy po jego przyjęciu.
Sama możliwość podania dostępności, wybrania zmiany albo odmowy pojedynczego zlecenia nie przesądza jeszcze o cywilnoprawnym charakterze współpracy. W sprawach dotyczących studentów wykonujących pracę sprzedawców i pracowników produkcji oraz osób realizujących zadania magazynowe GIP uznał, że przeważały cechy stosunku pracy. Po zgłoszeniu dostępności wykonawcy byli bowiem włączani w bieżący proces podmiotu, wykonywali proste, powtarzalne czynności, korzystali z jego narzędzi, a ich zadania, kolejność, miejsce lub ramy czasowe były wyznaczane i kontrolowane przez organizatora pracy.
Odwrotny wynik przyniosły m.in. interpretacje dotyczące specjalistycznych usług IT. Za cywilnoprawnym charakterem przemawiały tam: odrębne zamówienia i rezultaty, możliwość odmowy, brak gwarantowanego wolumenu i wynagrodzenia za gotowość, samodzielność co do sposobu realizacji, rzeczywiste korzystanie z podwykonawców oraz własna odpowiedzialność i ryzyko kontraktowe. Ewidencja godzin służąca wyłącznie rozliczeniu nie została uznana za przesądzającą.
Jak przełożyć te wnioski na ochronę zdrowia? Sama możliwość wybrania dyżuru przez lekarza, pielęgniarkę lub ratownika nie wystarczy, jeżeli po wejściu do grafiku osoba ta funkcjonuje jak pracownik: otrzymuje na bieżąco polecenia dotyczące organizacji pracy, ma jednostronnie wyznaczane obowiązki, nie może realnie odmówić ani zapewnić dopuszczalnego prawem zastępstwa, a placówka przejmuje całe ryzyko współpracy.
Z drugiej strony obowiązek przestrzegania procedur medycznych, zasad bezpieczeństwa pacjentów, ochrony danych, standardów jakości czy BHP — a także korzystanie ze specjalistycznego sprzętu placówki nie musi samodzielnie oznaczać podporządkowania pracowniczego. O wyniku decyduje łączny obraz współpracy.

